Całą rodzinę znam od dłuższego czasu. Nasze dzieci chodzą razem do przedszkola. My prywatnie również się zaprzyjaźniliśmy. Bardzo ucieszyłem się, jak zadzwonili do mnie z pytaniem, czy mógłbym zrelacjonować dzień Chrztu ich syna. Uwielbiam reportaże, w których tematem przewodnim są uczucia i prawdziwa historia tak więc bez większego zawahania zgodziłem się.

Dzień zaczęliśmy dość wcześnie. Standardowo pojawiłem w rodzinnym domu godzinę przed wyjściem do Kościoła. Jest to czas na aklimatyzację mieszkańców z moją osobą i odwrotnie oraz na zrelacjonowanie chwil z przygotowań. Przy trójce dzieci trzeba być mocno zorganizowanym, żeby w krótkim czasie przygotować rodzinę do wyjścia. Kamila i Przemek zrobili to bardzo sprawnie za co ich osobiście podziwiam.

Przez pierwszą część mszy Julka można powiedzieć nie było. Spał sobie smacznie na dworze. Został tam nie dla tego, że był niespokojny. To wspaniałe dziecko, które zawsze grzecznie i z wielkim spokojem obserwuje świat. I oby tak zostało;)

Po ceremonii chrztu udaliśmy się na przyjęcie nieopodal Pomiechówka. Karczma pod Jaworem jest w tej okolicy ciekawym miejscem. W mojej rodzinie odbywały się tutaj przyjęcia i zawsze miło wspominamy to miejsce. Julek spędził tu chwile oczywiście bardzo spokojnie. Przetrwał nawet bez większych problemów sesję rodzinną, na której każdy chciał mieć zdjęcie z bohaterem dnia.

Julek jest wspaniałym dzieckiem. Ulubieniec swoich sióstr, oczko w głowie rodziców. Ten chłopak wniósł do rodziny nową radość i energię, której mam nadzieję nigdy im nie zabraknie;)